Karnawałowa
degustacja w ciemno
Smakowanie wina, którego nazwę i
producenta znamy, to właściwie żadne wyzwanie. Wystarczy
wyobraźnia i w miarę wrażliwe zmysły smaku i powonienia.
Prawdziwą sztuką jest odgadnięcie, co się pije, kiedy
butelkę otula szczelnie czarny woreczek i jedyne, co
pewnie, to fakt, że mamy do czynienia z winem. Ale z
jakim? Któż to wie?
Katowicka winiarnia „Burgundia” to miejsce doskonale
znane miłośnikom wina, nie tylko ze względu na duży
wybór tych trunków, ale również z powodu bardzo dobrej
kuchni i oczywiście - organizowanych tam
degustacji. Tym razem na gości czekała jednak
niespodzianka – wszystkie butelki degustowanych win
schowano w aksamitne woreczki, na których widniała
jedynie kolorowa cyfra. Co bystrzejsi od razu
zorientowali się, że cyfra to zapewne kolejność
serwowania, ale poza tym wszystko okryte było całkowitą
tajemnicą. Każdy z uczestników otrzymał specjalną kartę,
na której, oprócz zwyczajowego opisu i własnej oceny,
wpisywał m.in. kraj, z którego pochodzi wino, szczep, a
także sugerowaną cenę. Przyznam od razu - nie było
łatwo!
Zaczęliśmy od win białych. O ile określenie smaku czy
zapachu nie jest wyjątkowo trudne – bo przecież każdy z
nas coś czuje (a co - to już inna sprawa…), to
wymyślenie skąd wino może pochodzić, nawet przy
założeniu, że to najbardziej typowe wino dla danego
kraju, okazało się bardzo kłopotliwe. Wprawdzie
dopingowały nas nagrody czekające na zwycięzców oraz
chęć zabłyśnięcia w towarzystwie, jednakże trafione
odpowiedzi nie zdarzały się zbyt często i śmiem
twierdzić, że w dużej mierze były dziełem
przypadku. Nikomu to jednak nie przeszkadzało, przede
wszystkim liczyła się dobra zabawa. W sumie poddano
degustacji sześć win. Po przeszło dwóch godzinach
mlaskania i siorbania, wszystko stało się jasne -
kosztowaliśmy wina: niemieckie, bułgarskie, węgierskie,
francuskie i urugwajskie. Były to m. in.: Chiaro rocznik
2002, Szeremley z 2000 roku, Viña Constancia Ariano
Tannat rocznik 2002 oraz Château Ardolou Corbieres
z 2002 roku. I nawet jeśli komuś nie udało się ani razu
trafić z odpowiedzią, to i tak nie miało to chyba
większego znaczenia, bo dobre wino… jest dobre i już. A
cała reszta to literatura.
autor: Dorota Mrówka
Degustacja odbyła się 8 stycznia 2005
roku.
Galeria zdjęć:
 
 
 
 
|