Casa de la Ermita
Na ciekawe spotkanie ze słoneczną Hiszpanią i za sprawą przemiłego
gościa Ana Maria Garcia która poprowadziła degustację win prezentując
region Murcja Denominacion de Origen Jumilla.
Region ten charakteryzuje bardzo ubogi typ podłoża, słabe opady (300l/m
rocznie) wysokie temperatury w lecie. To wszystko sprawia, że krzewy
winorośli w tym rejonie mają bardzo niską wydajność, kiście i grona
osiągają niewielkie rozmiary , ale uzyskują większa koncentrację
składników.
Wysoka jakość winogron związana jest też ze starymi , nawet ponad
80-letnimi winnicami. Ana opowiedziała o winnicy z której przywiozła wina -
bodega leży w przepięknej okolicy, niedaleko parku regionalnego w
towarzystwie najwyższej góry w regionie - El Carche. Winnice liczą około
140 hektarów i opierają się na krzewach z odmiany monastrell, cabernet,
tempranillo, merlot, syrah, petit verdot i viognier.
I tak kieliszek napełniony został białym winem, błyszczący kolor w odcieniu
złota i rześki wiosenny zapach w nutą melona i gruszki wypełnił wnętrze
winiarni. . Ciekawy charakter tego wina określał jego "długi koniec", bo
choć było ono delikatne i kremowe w swoim smaku jeszcze po przełknięciu na
długo nie pozwalało o sobie zapomnieć. I tak wraz z Aną wyruszyliśmy w
podróż po winnicy, z której pochodziło to wino - Casa de la Ermita Viogner
(43 zł). Ale po każdej wiośnie przychodzi początek lata, i tym początkiem
czerwonych win było wytrawne tinto seco - Casa de la Ermita Tinto(47 zł),
wino kupażowane ze szczepów monastrell, merlot, tempranillo, syrah i
cabernet sauvignon. Klarowny, rubinowy i czysty kolor ucieszył nasze oczy,
aromat naszych polskich rodzimych owoców kompotowych, jak śliwka czy
czereśnia, przypomniał nam że choć wino pochodzi z Hiszpanii, to ten wieczór
spędzamy w Polsce.. Lato rozwijało się w naszych kieliszkach i tak
dotarliśmy do wina, które wyprodukowane zostało z mało dotychczas docenianej
odmiany winorośli: monastrell. W kieliszku tańczyły już dojrzałe w pełnym
letnim słońcu czereśnie - kolor zachwycił oczy, zapach z nutą wanilii
zdradził, że wino leżakowało w beczce. Leżakowało krótko bo tylko 3 miesiące
w dębie francuskim i amerykańskim - ale dąb ten mocno zaznaczył swą obecność
w tym winie. W smaku pełne, mięsiste z powracającymi balsamicznymi nutami
wkradło się w serca uczestników tej degustacji, jak w serca mnichów
zamieszkujących klasztor św. Anny, od którego wino to ma nazwę - Monasterio
de Santa Ana Monastrell (49 zł).
Po krótkiej przerwie w kieliszkach zagościła pełnia lata, zdecydowane i
szlachetne wino o kolorze czereśni, o zapachu rozbudowanym, świeżym
balsamicznym z dodatkiem dębu, ale nie już tak agresywnego jak w poprzednim
winie - to wino miało tę szlachetną dojrzałość - Casa de la Ermita Barrique
- w beczce leżakowało 10 miesięcy (62 zł), wyczuwalny aromat goździków
przypomniał o tym ze już niebawem nadejdzie jesień. Smutna i deszczowa.
Kieliszek zapełnił się więc słodyczą, która uprzyjemniać będzie te długie
wieczory - Casa de la Ermita Dulce (62 zł). Wino kolorze szkarłatnej
czerwieni, która niczym jesienne liście mieni się fiołkowymi odcieniami.
Smak z nutą czekolady ale bez nadmiernej słodyczy, wino godne poleceni a
szczególnie tym co ze sceptycyzmem podchodzą do win słodkich, bo to choć z
nazwy słodkie, ma świetne wyważenie słodyczy i kwasowości, idealne na
jesień, bo z uwagi na swą rześkość przypomni nam o tym, że znów za niedługo
nadejdzie lato.
Galeria zdjęć:
 
 
 
 
|