X spotkanie w Klubie Konesera Randka z Cabernet Sauvignon
10. spotkanie Klubu Konesera przyniosło ze sobą pewne zmiany. Do tej pory
podróżowaliśmy od kraju, do kraju, poznając najlepsze szczepy i wina
regionów. Przez półtora roku przemierzyliśmy niemal cały świat i nadeszła
pora, by poszukać nowych wrażeń.
Postanowiliśmy więc skupić się na pojedynczych szczepach i porównać, jak
smakują wina produkowane pod różnymi szerokościami geograficznymi.
Jako pierwszy wzięliśmy na warsztat cabernet sauvignon. Wybór nie mógł być
inny, bo to przecież król szczepów, najbardziej znany w świecie i
najważniejszy składnik wszystkich win czerwonych z Bordeaux (z paroma tylko
wyjątkami).
Ten popularny i wysoko ceniony w świecie szczep, ma dość krótką historię
powstał z krzyżówki szczepów sauvignon blanc i cabernet franc i uprawiany
był w regionie Bordeaux mniej więcej od XVII w. 100 lat później powstają
pierwsze plantacje szczepu w Nowym Świecie (Chile, Kalifornia) i w Rosji
(Odessa, Krym).
Ale prawdziwa kariera cabernet sauvignon rozpoczęła się na dobre dopiero po
II wojnie światowej, kiedy zaczęto go uprawiać niemal w każdej części
świata. Udało się to dlatego, że szczep nie ma zbyt dużych wymagań twarde
drzewo zapewnia przetrwanie zim, gruba skórka owoców skutecznie chroni je
przed chłodami, kwitnie późno, co zmniejsza ryzyko wiosennych przymrozków,
ma małe wymagania glebowe.
Randka z cabernet sauvignon zapowiadała się wielce obiecująco pięć win z
pięciu różnych krajów pozwalało zaobserwować subtelne różnice, odmienne nuty
i aromaty.
Na początek Chateau Montaigut 2000 z Bordeaux (52 zł), potem chilijski
Agustinos 2005 (45 zł), argentyńskie Vento Sur 2003 (39 zł), kalifornijski
Talus Collection 2002 (54 zł) i australijskie Den de Bartoli 2003 (64
zł).
Pomimo różnic wynikających z klimatu, długości starzenia i kontaktu z
dębowymi beczkami, wszystkie wina wyprodukowane z cabernet sauvignon
posiadają pewną wspólną cechę: można wyczuć w nich nutę czarnych porzeczek,
któremu często towarzyszą zapachy żywiczne, korzenne, niekiedy nawet z
odrobiną dymu i lukrecji.
Aby randka była udana, niezbędna jest odrobina emocji. Tych dostarczyła
towarzysząca degustacji opowieść o pewnej wyspie, której mieszkańcy poznali
sekret wielkiej, darmowej energii, ściany świątyń wyłożone były złotem i
srebrem, a do portów zawijały kupieckie statki z całego ówczesnego świata.
Pewnej nocy doszło jednak do potężnej katastrofy. Po dziś dzień poszukiwacze
skarbów i przygód starają się odkryć tajemnicę wyspy i przyczynę jej
zniknięcia. Pomimo ich starań tajemnica Atlantydy nadal pozostaje
nierozwiązana
Galeria zdjęć:
 
 
 
 
|